2 dni w Azerbejdżanie – Baku i niesamowite wulkany błotne

2 dni w Azerbejdżanie – Baku i niesamowite wulkany błotne

Witajcie! Dzisiaj opowiemy o naszym krótkim wypadzie do Azerbejdżanu, a dokładnie jego stolicy – Baku i okolic. Przyjechaliśmy tu nocnym pociągiem z Tbilisi – bilet 3 klasy kosztował 40 GEL/os. (52 zł). Podróż trwała ok. 12 godzin (od 21:30 do 9:00), było czysto i wygodnie. Łóżka są piętrowe, więc najbardziej komfortowo śpi się na dole, a gdy podróżujemy we dwójkę – to najlepiej naprzeciwko siebie. 😉 Pociąg kursuje codziennie, a bilet można kupić na dworcu głównym w Tbilisi. 

SPIS TREŚCI

1. Zwiedzanie Baku
2. Park Narodowy i muzeum w Qobustanie
3. Wulkany błotne
4. Podsumowanie kosztów

Dwa dni to nie jest dużo czasu, dlatego po przybyciu ruszyliśmy do hostelu zostawić nasze rzeczy, by zaraz potem zwiedzać miasto. Zatrzymaliśmy się w Baku Guest House Hostel. Lokalizacja była świetna, w centrum miasta, ale pokój chłodny, a śniadanie kiepskie.

Walutą w Azerbejdżanie jest manat azerski, którego wartość wynosi 1 AZN = 2,45 zł. Ceny są wyższe niż np. w sąsiedniej Gruzji czy Armenii, ale wciąż znośne dla polskiego portfela. 🙂 Pamiętajcie, że Polaków obowiązuje wiza przy wjeździe do Azerbejdżanu. Można ją kupić bezpośrednio na tej rządowej stronie. Kosztuje 24 USD i przychodzi na maila w ciągu kilku dni – nie zapomnijcie o jej wydrukowaniu.

1. Zwiedzanie Baku

W pierwszej kolejności chcieliśmy stanąć nad brzegiem Morza Kaspijskiego. Przeszliśmy się wzdłuż linii brzegowej podziwiając ciekawą architekturę. Mimo że było pochmurnie i dość ponuro, zwiedzało się świetnie.

Sztuka w Baku

Jadąc pociągiem do Baku poznaliśmy dwóch starszych Azerów. Sporo wiedzieli o polskich architektach, którzy mieli ogromny wpływ na współczesną architekturę Baku. Szczególnie zwrócili uwagę na Józefa Gosławskiego – Polaka, który w 1892 r. został bakińskim architektem miejskim. Dzięki temu stolica Azerbejdżanu nabrała wyrazu i charakteru. Był wybitnym twórcą w Polsce i na świecie, do jego dzieł należy m.in. Pomnik Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli. Do 1900 r. w samym Baku zaprojektował aż 12 budynków. Jego dzieła są dzisiaj zabytkami architektury pod ochroną azerskiego rządu. Co ciekawe – dokładnie rok temu – 31 maja 2019 r. jedna z ulic Baku została nazwana ulicą Polskich Architektów, a pamiątkową tablicę odsłonił sam Andrzej Duda. Miło było zobaczyć polski akcent w tak interesującym mieście. Artyzm jest ważnym elementem życia bakijczyków. Jest tu sporo galerii sztuk i muzeów, poniżej np. Muzeum… Dywanów. 😀

Na końcu dotarliśmy do wizytówki Baku – Flame Towers, czyli “ognistych wież”. Są zaprojektowane w bardzo modernistycznym stylu i widać je z niemal każdego zakątka stolicy. Inspiracją projektu był ogień – symbol Azerbejdżanu. Budowa wież trwała 3 lata, a najwyższa z nich – południowa – ma 190 m wysokości i jest najwyższym budynkiem w Azerbejdżanie. W wieżach znajdują się mieszkania, biura, hotele i jest też galeria handlowa. Nie mieliśmy czasu wejść do środka, ale już z zewnątrz budowle wyglądały bardzo luksusowo i elegancko. Dzień nie był zbyt długi, więc dopiero po zmroku poszliśmy zobaczyć drugą ikonę Baku – Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Jest otwarte codziennie (oprócz poniedziałków) w godzinach 11-20. Trochę żałujemy, że nie weszliśmy do środka, ale byliśmy wtedy zbyt zmęczeni na podziwianie nowoczesnych dzieł sztuki. Jednak jeśli będziecie w Baku, myślę, że warto tak zaplanować czas, żeby tam zajrzeć i zobaczyć te azerskie dzieła młodych malarzy i rzeźbiarzy (jest ich tam ponad 800!).

2. Park Narodowy i muzeum w Qobustanie

Drugiego dnia pobytu zdecydowaliśmy się na przejażdżkę do Qobustanu, miejscowości położonej ok. 60 km na południowy-zachód od Baku. Nie znaleźliśmy informacji jak można się tam dostać transportem publicznym, więc postanowiliśmy wynająć taksówkę. Pod dworcem głównym było kilku znudzonych panów, ale rzucali tak kosmicznymi cenami, że zaczęliśmy wątpić w nasz pomysł. Jednak po kilku próbach udało nam się wynegocjować zadowalającą kwotę 50 AZN (ok. 120 zł) dla dwóch osób. Naszym zdaniem była to uczciwa cena, szczególnie, że byliśmy poza sezonem. Przemiły pan taksówkarz zawiózł nas do Parku Narodowego, a właściwie muzeum znajdującego się na jego terenie. Około godziny drogi i byliśmy na miejscu. Za wstęp do muzeum zapłaciliśmy po jednym manacie. Były to bilety studenckie, normalne kosztowały niewiele więcej, chyba 3 AZN.

Jak widać ten Park Narodowy różni się od tych, które znamy. Dlaczego więc Qobustan jest tak niesamowity? Otóż znajdują się tu petroglify, które należą do najstarszych na świecie. Te “malunki” wyryte w skałach ok. 10 tys. lat p.n.e. są pod ochroną, a sam teren Parku wpisany został w 2007 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Muzeum jest małe, można obejść je w 30 min. Są tam wydobyte odłamki skał z petroglifami w gablotkach, ciekawostki z zakresu prehistorii i śmieszne figurki pierwszych ludzi. 🙂 Fascynujące, jak nasi przodkowie “zapisywali” swoje myśli i wyobrażenia. Po wyjściu zrobiliśmy spacer po terenie Parku podziwiając piękne zdobione skały i panoramę okolicy. Całość zajęła nam ok. 2 godzin, potem pan taksówkarz zaprosił nas na… herbatkę z termosu przygotowaną przez jego żonę. 🙂 Do tego kilka cukierków i mieliśmy siłę na dalszą drogę. Zdecydowanie warto tu przyjechać będąc w Baku. Pogawędziliśmy chwilę, a potem wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy na wciąż aktywne wulkany błotne, znajdujące się niedaleko.

3. Wulkany błotne

Dotarliśmy tu z Qobustanu w około 20-30 min. Taksówkarz zatrzymał się na prowizorycznym parkingu, a w dalszą drogę mieliśmy się udać z czekającym na nim kierowcą. Trochę się wkurzyliśmy, bo taksówkarz nie uprzedził nas, że nie chce ubrudzić sobie auta (droga na same wulkany jest wyboista, obłocona), a my poniesiemy za to dodatkowy koszt. No trudno, utargowaliśmy cenę 10 manatów za 2 osoby i ruszyliśmy, ledwo “trzymającą się kupy”, ładą. Minął kolejny kwadrans i znaleźliśmy się na miejscu  – zaczęliśmy oglądać ten cud natury, a auto musiało się w tym czasie… zrelaksować. 😀

Tamtejsze wulkany błotne są aktywne i mocno bulgoczą wydzielając gaz. Trafiliśmy akurat na jakąś małą wycieczkę, podczas której przewodnik pokazywał, jak podpala (wydobywający się z gorącej mieszanki wody, piasku i iłu) gaz. Nie obyło się bez wpadki.  Robiąc zdjęcie pośliznęłam się i wpadłam w głęboką, błotną “kałużę” zatapiając niemal całego buta… 😀 Humoru to nam nie popsuło, a kierowca był na tyle miły, że dał nam jakieś szmatki do czyszczenia. Choć na zdjęciach widok tego miejsca nie wydaje się zbyt spektakularny, to na żywo robi naprawdę ogromne wrażenie.

4. Podsumowanie kosztów

  • jedzenie – ~170 zł – obiady jadaliśmy na mieście, śniadanie mieliśmy w hostelu, a kolacje to głównie bułki z różnymi nadzieniami lub jakieś przekąski;
  • wizy do Azerbejdżanu – ~185 zł (48 USD);
  • hostel – ~46 zł (1 noc);
  • pociąg Tbilisi-Baku-Tbilisi– ~214 zł;
  • inne – w tym wycieczka do Qobustanu, magnesy itp. – ~185 zł.

Całość wyjazdu wyniosła ~800 zł, czyli ~400 zł na osobę. Bardzo udany wypad, mimo że na początku planowaliśmy jechać tylko do Gruzji na 2 tygodnie. Potem zrodził się pomysł podróży Azerbejdżanu na 2 dni i… Armenii na 3 dni. Ten równie krótki pobyt będzie opisany na blogu za kilka dni, dlatego już teraz serdecznie zapraszamy! 🙂

Jak spodobał się Wam Azerbejdżan? Macie ochotę się tam wybrać? 🙂

Dodaj komentarz